Strona główna spiewnik.fogi.pl
Strona główna spiewnik.fogi.pl
spiewnik.fogi.pl
Jasełka
Scena 1:
(Maryja i (Maryja i Józef idą przez aleje w Betlejem. Wszędzie pełno śniegu. 
Maryja jest bardzo zziębnięta i wyczerpana, a Józef próbuje podeprzeć ją na duchu.)
Mar. Józefie! Józefie! Już dłużej nie mogę! 
Pewnie jeszcze długą przebyć trzeba drogę…? Gdzie się zatrzymamy? 
Gdzie przenocujemy? Czyż, że niema dobrych ludzi na tej całej ziemi?
Józ. Wybacz mi, Maryjo. Lecz nie wiem, kochana.
Mar. Patrz! Tam jest ratunek! Tam jest jakaś brama! (wskazuje palcem na bramę)
(Józef i Maryja już dotarli pod bramę domu.)
Mar. Zapukaj, Józefie.
(Gospodarz wychodzi)
Gos. Już! Już, wychodzę! Ach słyszę was, słyszę! Kochani, czy musicie zakłócać nocą ciszę?
Józ. Bardzo przepraszamy, ale mamy sprawę...(Urywa)
Gos. Co? Jedzenia chcecie? Wejdźcie. Już wam daję.
Mar. Nie. My nie w tej sprawie. Szukamy noclegu.
Józ. Tylko jedną noc gdzieś w chacie. Nie na zimnym śniegu.  
Gos. Przepraszam was bardzo, lecz chyba nie mogę. Bo widzicie...Żona umyła podłogę. No i nie chce, byście pobrudzili. I sypialnie mamy małą... Zrozumcie moi mili.  
Mar. Dobrze. Rozumiemy. Lecz nie zna pan kogoś, kto by mógł nam dać zwykły dach nad głową.
Gos. Widzę, że już długą przebyliście drogę. Lecz pomóc niestety chyba wam nie mogę...
Józ. (wzdycha) A więc dziękujemy.
Gos. Zaraz! Zaczekajcie! Znam jeden przytułek. To brata. Widzicie, o tam, ten pagórek? Idźcie teraz w prawo, później zakręt w lewo, i tam będzie strumień, obok takie drzewo. Idźcie w jego stronę. A na tamtej górze, gdzie rośnie sosenka i dwie dzikie róże, jest taka stajenka. Miła i przytulna, choć bardzo niewielka. W prawdzie spać tam trzeba z bydłem i owcami, lecz dach nie przecieka i jest ciepło. Słowo daje!  
Mar. Strasznie dziękujemy! Och, spadł nam pan z nieba!
Gos. Ależ, nie ma za co. Pomagam, gdy trzeba.  
(Koniec scenki)
(Teraz wszyscy uczestnicy scenki śpiewają kolędę „Wśród nocnej ciszy”)
Scena 2
(W zamku Heroda, Herod siedzi na swym tronie. Podchodzą do niego trzej królowie.)
Her. O! Witajcie! Trzej królowie! Witaj, Kacprze, Melchiorze, i ty Baltazarze. Cóż to są za skarby, słucham? Czy to dla mnie w darze?
Bal. Wybacz nam, Herodzie, lecz to nie dla ciebie.
Mel. To dla Syna Boga, który mieszka w niebie.
Her. Ha, ha! Syna Boga! Może jeszcze brata! Przecież to ja jestem królem najsilniejszym z świata.
Kac. Przykro mi, Herodzie, ale…
Mel. Skoro to Syn Boży, który mieszka w niebie, pewnie jest, Herodzie, silniejszy od ciebie.   
Her. Co?!
Bal. Tak! Bo ciebie mogą słuchać ludzie, tylko i wyłącznie.
Kac. Jego morza, zwierzęta, i rośliny łącznie.
Her. A wiecie, gdzie On jest, jeśli wolno spytać?
Mel. Niestety, lecz może chcesz go z nami witać? 
Her. No, nie bardzo mogę, lud czeka, wiecie. Wszyscy ludzie ,,mi” są wierni na tym całym świecie. Lecz kiedy wrócicie, to wskażcie mi drogę, to pojadę może, i  dary Mu złożę.  
Bal. A więc, do widzenia. 
Her. Życzę powodzenia!
(Trzej królowie poszli. Nagle z kolumny wyszedł diabeł. )
Szat. Cześć, Herodzie. Jestem szatan. Boga jestem wrogiem. Jeśli powiesz, co cię gnębi, może ci pomogę? 
Her. Kimże jesteś, mówisz, wrogiem? Co dla ciebie zrobić mogę? 
Szat. Owszem, wrogiem, ale nie dla ciebie, tylko Boga, który mieszka w niebie! To on jest powodem twojej smutnej twarzy? Ty jesteś silniejszy! Użyj swojej straży, by pokonać Boga. Niech świat zapamięta Wielkiego Heroda!      
Her. Skoro tego Boga słucha każdy kwiat, to on mnie pokona! Więc co to za świat?
Szat. To ty jesteś królem najsilniejszym w świecie! Ten ,,Bóg” to jest jeszcze tylko małe Dziecię! Karz przejechać swojej straży przez pola i knieje. Niech zabiją wszystkie dzieci w całym tym Betlejem!
Her. Tylko dzieckiem?! Och, żałosne! Dziękuję za radę. Dobrze, niech do jutra każde dziecko będzie martwe! 
(Koniec scenki)
(Teraz wszyscy uczestnicy tej scenki śpiewają kolędę „Gdy się Chrystus rodzi”)  
Scena 3
(Kacper, Melchior i Baltazar popędzili na osiołkach. Nagle stanęła przed nimi straszna mgła.)
Mel. Kacprze! Baltazarze! Nie znajdziemy drogi! Zimno strasznie, a osiołki bardzo bolą nogi!
Kac. Owszem. Racje masz, Melchiorze. Późno, ciemno jest na dworze!
Bal. Och, przestańcie! Herod czeka! Nie zawiedziemy człowieka! No, a Bóg? Musimy jechać! On nie może na nas czekać! Nie poddawajmy się!
(Nagle podlatuje piątka aniołków.)
An. Kasia: Mędrcy świata, Monarchowie! Gdzie spiesznie dążycie!
Powiedzcież nam trzej królowie, -chcecie wiedzieć Dziecię!
Aniołki. Ono w żłobie, nie ma tronu, i berła nie dzierży.
A proroctwo Jego zgonu już się w świecie szerzy.
An. Cesia: Mędrcy świata, złość okrutna Dziecię prześladuje.
Wieść to smutna, wieść okrutna - Herod spisek knuje. 
Aniołki. Nic monarchów nie odstrasza. Do Betlejem śpieszą. Gwiazda Zbawcę im ogłasza -Nadzieją się cieszą.   
An. Basia: Przed Maryją stają społem; niosą Panu dary.
Przed Jezusem biją czołem; składają ofiary.
Aniołki. Trzykroć szczęśliwi królowie, któż wam nie zazdrości?!
Cóż my damy? Kto nam powie, pałając z miłości?
(Aniołki uciekły. Nad królami zawisła gwiazda. )
Bal. (wskazuje na gwiazdę) Widzicie? Odtąd ta gwiazda będzie nas wiodła do Betlejem. Gwiazda Betlejemska! 
(Koniec scenki)
(Wszyscy uczestnicy śpiewają kolędę „Jezus malusieńki”) 
Scena 4
(Teraz Aniołki powędrowały nad łąkę, gdzie spali pasterze.)
An. Jasia. Popatrz, Basiu. Ale śpiochy! Bóg nam kazał ich obudzić. Chyba nigdy nie widziałam takiej zgrai śpiących ludzi! 
An. Basia. Co? Mówiłaś coś, Jasieńko? 
An. Jasia. Chciałam, byś spojrzała.
An. Basia. Oj, przepraszam, Jasiu. Chyba cię nie słuchałam… 
An. Jasia. Popatrz, Basiu. Ile ich śpi, o tam, na poboczu. 
An. Basia. Ależ Jasiu, od nich wcale nie odrywam oczu! 
An. Cesia. Nie gadajcie, bądźmy ludźmi! Lepiej lećmy, i obudźmy.    
(Aniołki poleciały. Wszyscy pasterze śpią, jedynie jeden się obudził i szturcha drugiego. )
P. Rafał. Hej! Adam! Dawid! Krzysiek! Szybko! Wstawać! Już! Nie śpijcie!
P. Adam. (Bardzo zaspany, mówi z żalem. )Czego chcesz, drogi Rafale! Po co nas tak budzisz stale! 
P. Rafał. Szybko! Nie czas na zabawę! Mam do was tak ważną sprawę… (Dawid mu przerywa)
P. Dawid. Co! Anieli nam przysłali?!
P. Rafał. Bardzo dobrze! Brawo Dawid! 
(Na te słowa wszyscy pasterze się obudzili i spojrzeli na pięć aniołków. )
P. Krzysiek. Wy co tutaj? O co chodzi?
P. Adam. Co się dzieje? Bóg się rodzi?!
An. Kasia. Właśnie!
An. Asia. Bóg się  rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony. 
Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony.
An. Jasia. Wzgardzony, okryty chwalą.
An. Kasia. Śmiertelny Król nad wiekami.
Aniołki: A  Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami.  
An. Cesia. Cóż masz niebo nad ziemiany?  Bóg porzucił szczęście twoje.
Wszedł miedzy lud ukochany dzieląc z nim trudy i znoje. 
An. Basia. Niemało cierpiał, niemało.
An. Asia. Żeśmy byli winni sami.
Aniołki. A Słowo Ciałem się stało i mieszkało miedzy nami. 
An. Asia. Pospieszcie się, pasterze! 
P. Dawid: Czyli mamy biec za wami? Jak? Któż nam to powie? 
An. Cesia. Nas nie dogonicie. Idźcie więc za tamtą Gwiazdą (wskazuje na gwiazdę), jak poszli Królowie. 
(Pasterze się zerwali i popędzili za Gwiazdą prosto do Betlejem. )
(koniec scenki)
(Wszyscy uczestnicy scenki śpiewają kolędę „Pójdźmy wszyscy do stajenki”)
Scena 5
(Wszyscy dotarli już do szopy. Nad żłóbkiem Jezuska jest pięć aniołków, tych samych, co w poprzednich scenkach. )
An. Basia. Cesiu, popatrz na Dzieciątko! Jaki słodki i uroczy!
An. Cesia. Rzeczywiście, droga Basiu.  Tylko spójrz na Jego oczy! 
An. Asia. Spójrzcie tylko na pasterzy! I na króli jak dary składają. Nawet nieznajomi coś Jezusowi dają.  A my? Bez prezentów. Bez darów, najuboższe. Pomódlmy się do Króla. Zaśpiewajmy, najdroższe! 
An. Cesia. Nie było miejsca dla Ciebie, w Betlejem w żadnej gospodzie, 
Ty narodziłeś się, Jezu, w stajni, ubóstwie i chłodzie. 
An. Kasia. Nie było miejsca, choć zszedłeś jako Zbawiciel na ziemię,
By wyrwać z czarta niewoli nieszczęsne Adama plemię.
An. Asia. Gdy lisy mają swe nory, a ptaki swoje gniazdeczka,
Dla Ciebie brakło gospody -Tyś musiał szukać żłóbeczka. 
 (Pasterze zbliżają się do Jezusa)
P. Krzysiek: Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą.
P. Adam. W dobrych radach, w dobrym bycie, wspieraj jej siłę Swą siłą.
P. Dawid. Dom nasz i majętność całą…
P. Rafał. I wszystkie wioski z miastami…
Pasterze. A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami.
(Nagle Jezusek zaczyna płakać)
Mar. O nie, nie płacz, nie płacz, Jezu drogi! Nie! To straszne! Cóż mam zrobić!
Bal. Może zimno Jezuskowi? (Baltazar zdejmuje szatę i kładzie na Jezuska)
P. Adam: Może śpiący jest po prostu? 
An. Jasia: Maryjo, schroń Go przed lękiem i zaśpiewaj mu cichą piosenkę. 
Mar. Lulajże Jezuniu, moja Perełko…
Lulaj ulubione Me Pieścidełko.
An. Jasia: Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj!
An. Cesia: A Ty Go Matulu z płaczu utulaj! 
Mar. Zamknijże zmrużone płaczem powieczki,
Utulajże zemdlone łkaniem usteczki
Wszyscy. Lulajże Jezuniu, lulajże…
Mar. Lulajże piekniuchny, nasz Aniołeczku!
Lulajże wdzieczniuchny świata Kwiateczku…
An. Basia: Lulajże Jezuniu, lulajże lulaj
An. Kasia: A Ty go Matulu z płaczu utulaj.

An. Asia: Z narodzenia Pana dzień dziś wesoły. Wyśpiewują chwałę Bogu żywioły.
Radość ludzi wszędzie słynie. Anioł budził przy dolinie pasterzów co paśli pod borem woły.
An. Cesia: Wypada wśród nocy ogień z obłoku. Dumają pasterze w takim widoku.
Każdy pyta, co się dzieje. Czy nie świta? Czy nie dnieje? Skąd ta łuna bije tak miła oku? 

(Teraz wszyscy śpiewają takie kolędy: Mizerna cicha, Gdy śliczna panna, Przybierzeli do Betlejem pasterze, Dzisiaj w Betlejem.)
An. Basia. To już koniec naszych Jasełek, w końcu miały one mówić tylko o narodzeniu Jezusa.
An. Jasia. A teraz wszystkim naszym gościom bardzo serdecznie dziękujemy za wysłuchanie przedstawienia i mówimy:
(Wszyscy kłaniając się mówią)
Wszyscy. Do widzenia!
 
» dodany: 2006-11-07
» ten tekst wyświetlano: 14266 razy
kontaktpartnerzy
Copyright © 2006 - 2014 FOGI.PL